Strona Startowa
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj24
mod_vvisit_counterten tydzień270
mod_vvisit_counterTen miesiąc551
mod_vvisit_counterwszystko68995

We have: 1 guests, 1 bots online
Your IP: 38.107.179.221
 , 
Dzisiaj: Lut 07, 2012
 

Zmieniajmy Polskę z Ruchem Przełomu Narodowego

RPN zaprasza na spotkania otwarte w każdy czwartek do swojej siedziby w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 61A (wejście od Pasażu Schillera) o godzinie 18.00.

Kontakt:
Krzysztof Litwinowicz
tel. 790264802
kwl@interia.pl
witamy na stronie RPN w Łodzi
PROTEST PDF Drukuj Email


UWAGA: DEMONSTRACJA PRZEŁOŻONA NA PIĄTEK

PILNE

DEMONSTRACJA PRZECIWKO ACTA W ŁODZI – NAJBLIŻSZA ŚRODA 01.02.2012 R., GODZ. 18.00. - PRZEMARSZ OD PASAŻU SCHILLERA DP PLACU WOLNOŚCI. PO DEMONSTRACJI OKOŁO GODZ. 19.00 ZAPRASZAMY DO NASZEGO LOKALU NA OGRZANIE I SPOTKANIE Z PANEM TOMASZEM BIESZCZADEM: „TWÓRCY I DZIENNIKARZE WOBEC UMOWY ACTA”

KTO NIE SKACZE....?

Do narodowego rachunku sumienia dodam jedno zapytanie. Czy uczestniczyłeś w środowej manifestacji przeciwko ACTA? Obecni skandowali – „KTO NIE SKACZE TEN ZA AKTA”.
Jeżeli nie uczestniczyłeś bez bardzo ważnego powodu, jeżeli razem nie skakałeś to Twoje sumienie obciążone jest współwiną za kolejny milowy krok na drodze do zniewolenia obywateli świata i Polski, obciążone jest zgorszeniem w stosunku do młodzieży, która w swojej walce została opuszczona. Obecność na takich manifestacjach jest sprawdzianem tego czy masz prawicową duszę i katolickie serce.


Krzysztof Litwinowicz


30-01-2012
OŚWIADCZENIE PRAWICY RZECZYPOSPOLITEJ W SPRAWIE ZAWARCIA MIĘDZYRZĄDOWEGO PAKTU FISKALNEGO

Zebranie Rady Europejskiej 30 stycznia br. ma podjąć decyzje w sprawie zawarcia międzyrządowego paktu fiskalnego. Dotychczasowe projekty tego traktatu, jak też wypowiedzi rządu w tej sprawie budzą głęboki niepokój.

Traktat fiskalny, w intencji jego inicjatorów, ma na celu radykalne ograniczenie suwerenności budżetowej państw strefy euro oraz tych państw posiadających waluty narodowe, które zdecydują się poddać jego rygorom. Określanie wielkości i struktury wydatków to istota suwerenności, która pozwala narodom na samodzielne kształtowanie własnej przyszłości. Ograniczenie tej prerogatywy uniemożliwia państwom prowadzenie samodzielnej polityki, nie tylko w zakresie polityki gospodarczej. Projekt traktatu przewiduje bowiem ograniczenie wysokości deficytu strukturalnego do poziomu 0,5% PKB, a jeżeli zadłużenie przekroczy 60% PKB, to pod rygorem unijnych kar finansowych sygnatariusze tego traktatu będą zobowiązani do redukcji zadłużenia w wysokości 1/20 zadłużenia rocznie. Traktat ten, nie rozróżnia deficytu i zadłużenia powodowanego konsumpcją od zadłużenia i deficytu powodowanego inwestycjami infrastrukturalnymi podnoszącymi produktywność gospodarki. Zrównanie obu kategorii zadłużenia prowadzić będzie do petryfikacji obecnej struktury gospodarczej uniemożliwiającej krajom rozwijającym się wyrównanie poziomu rozwoju gospodarczego z krajami bardziej rozwiniętymi. Jest to szczególne zagrożenie dla Polski, państwa, które nie jest w stanie wybudować infrastruktury, koniecznej dla naszego rozwoju, w oparciu jedynie o wpływy podatkowe.

Podjecie zobowiązań traktatowych, nawet jeżeli Polska i inne kraje z poza strefy euro miałyby zagwarantowane uczestniczenie w dorocznych spotkaniach strefy euro, nie rekompensuje zagrożeń dla naszej gospodarczej przyszłości, jakie zagrażają w wyniku zastosowania wymogów tego paktu. Dlatego wzywamy rząd do wycofania się ze zobowiązań dotyczących ewentualnej akceptacji tego paktu. Wzywamy także rząd i Narodowy Bank Polski do wycofania się z projektu pożyczki MFW mającemu na celu ratowanie niemieckich i francuskich banków finansujących bankrutujące państwa.


(
-) Marek Jurek
Prezes Prawicy Rzeczypospolitej

(-) Marian Piłka
Wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej

Warszawa, 28 stycznia RP 2012



WZYWAMY WSZYSTKICH CZŁONKÓW I SYMPATYKÓW ŁÓDZKIEJ

PRAWICY DO UDZIAŁU W WALCE Z BUDOWANYM PRZEZ LIBERAŁÓW

PAŃSTWEM TERRORU I ZNIEWOLENIA.

NIE DLA ACTA

PROREST - ŚRODA 25.01.2012 R. GODZ. 18.00, PASAŻ SCHILLERA

 

Oświadczenie Prawicy Rzeczypospolitej w sprawie podpisania przez Polskę porozumienia ACTA

26-01-2012
Prawica Rzeczypospolitej pragnie wyrazić swój zdecydowany sprzeciw dla podpisywania porozumienia ACTA.

Umowa ta została przygotowana z pominięciem konsultacji społecznych. Całkowita niechęć rządu do konsultacji społecznych poprzedzona próbą ukrycia tej umowy międzynarodowej wskazuje na całkowite nieliczenie się z opinią obywateli i prawem społeczeństwa do informacji i swobodnego wyrażania poglądów które gwarantuje Konstytucja Rzeczypospolitej.

Prawica Rzeczypospolitej wyraża swoje poparcie dla ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, który stwierdził, że porozumienie ACTA budzi wiele kontrowersji, m.in. czy środki karne, które daje, są współmierne do skali problemu, a także, że polskie przepisy są wystarczające w tym zakresie.

Jest to kolejna umowa godząca nie tylko w interes naszego kraju, ale także w interes internautów z całego świata. Podobnie jak w przypadku ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, umowa ACTA skutkuje tylko coraz większą władzą urzędników w stosunku do obywatela. Prawica Rzeczypospolitej kategorycznie sprzeciwia się takiej sytuacji. Ponieważ z wyżej wymienionych powodów umowa jest sprzeczna z interesem publicznym i w żaden sposób go nie chroni apelujemy do Polskiego Rządu o nie ratyfikowanie porozumienia ACTA.



(-) Tomasz Miller
Rzecznik Prawicy Rzeczypospolitej


 
Tadeusz Gerstenkorn PDF Drukuj Email

… ŻEŚMY BYLI WINNI SAMI


Słowa tej znanej kolędy rozbrzmiewają w okresie Świąt Bożego Narodzenia nie tylko w kościołach, lecz także w polskich domach (często nawet niechrześcijańskich), na spotkaniach opłatkowych wielu stowarzyszeń. Zachodzi jednak pytanie, czy śpiewając tę strofę zastanawiamy się nie tylko nad jej teologiczną treścią, ale także nad tym, czy swym postępowaniem lub naganną biernością nie przyczyniliśmy się i przyczyniamy stale do utrwalania i aktualizacji win społecznych, za które ponosimy odpowiedzialność i odczuwamy ich skutki.


Zastanawiające jest to, że chrześcijanie stanowiący w wielu krajach świata, nie tylko w Polsce, duży, a nawet bardzo duży procent społeczeństwa, biernie przyjmują spadającą na siebie dyskryminację i narzucanie woli ideologicznej i politycznej ze strony obcych ideowo ugrupowań i partii, które przecież, jeżeli właśnie tak czynić mogą, mają władzę i możliwości, to na skutek kompletnego braku zainteresowania sprawami społecznymi, światopoglądowymi i politycznymi ze strony ogromnej rzeszy chrześcijan, w tym także katolików. Jest rzeczą chwalebną, że istnieje rozmaitość grup religijnych o różnym nastawieniu społecznym, czy nawet politycznym, ale niezmiernie smutny jest fakt, że trudno wszystkich zjednoczyć nawet w sprawach pryncypalnie ważnych społecznie, jak na przykład zebranie podpisów w obronie należnych nam praw (choćby wieku emerytalnego), czy w kwestii dyskryminowania katolickiej telewizji. Sprawę podpisu oddalamy od siebie, uważając – i tak się przed sobą tłumacząc – że to sprawa polityków, czy samych zainteresowanych mediów, która jakoś się ułoży. Wystarczy okazać chęć poruszenia tej sprawy na spotkaniu opłatkowym, to okazuje się, że narusza to dobry nastrój i może burzyć wydumane różnice ocen niektórych katolików na działania tych znanych i ważnych mediów katolickich. Tak trudno nam się przyznać, że jesteśmy nasączeni wrogą propagandą i nabroiliśmy sami  oddając głosy w wyborach na ugrupowania jawnie wrogie religii i Kościołowi.

Więcej…
 
Marian Piłka PDF Drukuj Email

BUDOWANIE WŁASNEJ SIŁY

Dobra polityka, to znaczy polityka realizująca dobro własnego narodu, zawsze jest rozpięta pomiędzy dwoma zadaniami. Pierwsze, to aktualne wyzwania, to administrowanie państwem i realizacja najpilniejszych zadań wynikających z aktualnej sytuacji. To zadanie często zupełnie pochłania uwagę rządzących, tym bardziej, że w demokracji, horyzont polityczny, dla wielu polityków skraca się tylko do końca bieżącej kadencji. Celem polityki staje się wyłącznie sukces w najbliższych wyborach, bez względu na koszty i bez względu na skutki w dłuższej perspektywie czasowej.

Więcej…
 
SOLIDARNI Z WĘGRAMI PDF Drukuj Email

APELUJEMY O OBECNOŚĆ PANI/PANA W SOBOTĘ 21.01.2012 R.

O GODZ. 12.00 PRZED KONSULATEM REPUBLIKI WĘGIERSKIEJ

W ŁODZI PRZY UL. KACZEŃCOWEJ 10.


Prawica Rzeczypospolitej zaprasza Łodzian, przedstawicieli organizacji prawicowych, przedstawicieli mediów łódzkich do udziału w wiecu solidarności z Narodem Węgierskim i premierem Viktorem Orbanem.


Wiece przed konsulatami Republiki Węgierskiej będą odbywać się w tym samym czasie, gdy w Budapeszcie nasi węgierscy przyjaciele będą brali udział w wielkiej demonstracji pod hasłem „POKOJOWY MARSZ NA RZECZ WĘGIER”.

Proszę o bardzo pilne przekazywanie informacji o wiecu.
Popierając solidarnie Węgrów walczymy o uczciwą, opartą na wartościach chrześcijańskich, szanującą prawa narodów Unię Europejską.

Krzysztof Litwinowicz – pełnomocnik łódzki Prawicy Rzeczypospolitej
tel. – 790264802
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
WICI... PDF Drukuj Email

W NAJBLIŻSZĄ SOBOTĘ O GODZ.12.00 ODBĘDZIE SIĘ WIEC POPARCIA DLA WALCZĄCEGO O PRAWO DO SUWERENNOŚCI NARODU WĘGIERSKIEGO

I PRAWICOWEGO PREMIERA VIKTORA ORBANA.
STAWMY SIĘ SOLIDARNIE PRZED KONSULATEM REPUBLIKI WĘGIERSKIEJ W ŁODZI PRZY UL KACZEŃCOWEJ 10.
NIE ZAWIEDŹMY



PRZYŁĄCZ SIĘ

Cóż jest warte poparcie bez wsparcia?

Jeżeli marzy Ci się Polska budowana na zasadach cywilizacji życia i cywilizacji miłości to zacznij z nami rozbudowywać strukturę Prawicy Rzeczypospolitej i Ruchu Przełomu Narodowego, jeżeli nie możesz działać bezpośrednio to wesprzyj nas finansowo.

Darowizny można przesyłać na konto RPN z adnotacją – „Darowizna dla oddziału łódzkiego”

RUCH PRZEŁOMU NARODOWEGO
nr rachunku bankowego : 67 1020 1042 0000 8902 0185 8620 PKO BP

siedziba : Warszawa, 03-735 , ul. Ząbkowska 38 A
O darowiźnie powiadom nas e-mailem lub SMS-em.

ODWIEDZAJMY STRONĘ: www.marekjurek.pl


 


DEKALOG POLITYCZNY ŁÓDZKIEJ PRAWICY

JEŻELI UWAŻASZ ŻE:

  1. Politycy Prawicy powinni kierować się w swojej działalności wartościami chrześcijańskimi, wynikającymi z Dekalogu, Ewangelii, nauki społecznej Kościoła w tym szczególnie z nauczania Jana Pawła II.
  2. Najważniejszym celem dla polityka jest ochrona życia nienarodzonych, ochrona życia dzieci i młodzieży, ochrona życia osób dorosłych, ochrona życia rodzin, ochrona życia starszych, ochrona życia ludzi aż do naturalnej śmierci i dlatego jesteś też przeciwnikiem kary śmierci.
  3. Troska o polską rodzinę jest ważnym motywem udziału w życiu politycznym oraz jedyną akceptowaną formą rodziny jest według Ciebie tradycyjna rodzina złożona z ojca, matki i dzieci.
  4. Szanowane powinny być w Europie prawa narodów do suwerenności, a w Polsce powinna być zachowana własna waluta, powinno ograniczyć się możliwość zakupu ziemi przez cudzoziemców, Unia Europejska powinna być Europą Ojczyzn, a nie federacją.
  5. Surowce naturalne, kopaliny, lasy powinny być własnością Skarbu Państwa, a prywatyzacja ma uzasadnienie tylko wtedy, gdy powiększa bezpieczeństwo i własność polskiego społeczeństwa oraz będzie stanowić źródło dochodu obecnego i przyszłych pokoleń Polaków.
  6. Należy chronić środowisko naturalne, Polski krajobraz – doceniając jego ogromne znaczenie dla miłości do Ojczyzny, dlatego należy przeciwstawić się tym, którzy dla własnej prywaty przez samowolę budowlaną i bezmyślność niszczą piękno naszej Ojczyzny.
  7. Należy rozwijać w Polsce gospodarkę rynkową w oparciu o zasady pomocniczości, solidarności i dobra wspólnego.
  8. Należy być przyjaźnie usposobionym do wszystkich Polaków w tym do politycznych przeciwników z innych ugrupowań - należy prowadzić dialog programowy, a nie dzielić Polaków na patriotów i zdrajców.
  9. W stosunkach międzynarodowych nie powinno rozwiązywać się konfliktów za pomocą działań zbrojnych, lecz wykorzystywać wszelkie środki pokojowe do polepszenia życia mieszkańców skonfliktowanych narodów - dlatego negatywnie oceniasz wojny w Iraku, Afganistanie, Libii.
  10. Polska powinna być krajem, gdzie produkuje się zdrową żywność – bez GMO, wykorzystuje się energię ze źródeł odnawialnych – nie zgadzasz się na budowę elektrowni jądrowych.

TO ZACZNIJ NATYCHMIAST AKTYWNIE DZIAŁAĆ W ŁÓDZKIM ODDZIALE PRAWICY RZECZYPOSPOLITEJ

 


PODPISZ APEL - NIE PODWYŻCE PODATKÓW DLA RODZIN WYCHOWUJĄCYCH DZIECI !!!

22-12-2011

Na skutek ciągłych podwyżek podatków dla rodzin wychowujących dzieci ruszamy z akcją zbierania podpisów pod Apelem o zaniechanie takiego działania.
Link do złożenia podpisu.

Zwiększenie obciążeń dla rodzin poprzez:

– zniesienie dodatków porodowych oraz ulg podatkowych na dzieci dla części rodzin (wzrost ponad 250 mln zł);

– brak waloryzacji ulgi podatkowej na dzieci, uchwalonej w 2007r. w wymiarze 1145,08zł przy ówczesnej płacy minimalnej 936zł. Obecnie proponuje się, od 2013 r., ulgę 1112zł/1668,06zł przy płacy minimalnej ponad 1500zł;

– podniesienie podatku VAT na ubranka dla niemowląt i obuwie dla dzieci z 8% do 23% od 1stycznia 2012r. (wzrost ponad 163 mln zł)
(Podniesienie podatku nakazał Polsce Europejskie Trybunał Sprawiedliwości, który orzekł, że preferencyjna stawka VAT w naszym kraju jest niezgodna z unijnym prawem. Polski rząd natychmiast zmienił przepisy choć np. w Anglii na te towary jest 0% Vatu. a Luksemburgu 3% czy my musimy być bardziej pro-unijni niż UE?);

– brak waloryzacji kryterium dochodowego uprawniającego do świadczeń rodzinnych, które od 1 maja 2004r. wynosi 504zł brutto na osobę, choć z założenia miało być co najmniej równe kwocie minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2004r. była to kwota 824zł, a w 2012r. - ponad 1500zł).


Wzywamy Sejm Rzeczypospolitej do odrzucenia wszelkich propozycji godzących w podatkowe i społeczne prawa rodziny. Działania podjęte przeciw tym prawom świadczyłyby o całkowitej nieodpowiedzialności ich autorów. Polska przeżywa zapaść demograficzną, która – jeżeli nie odwrócimy tej tendencji w najbliższych latach – zamieni się w katastrofę. Mało liczne pokolenia nie zapełnią rynku pracy, nie zapewnią budżetowi dochodów, a starszym (czyli dziś średnim) pokoleniom – utrzymania w ramach solidarności pokoleń. Słabnąca demograficznie Polska będzie coraz mniej znaczyć w Europie.

W sytuacji, gdy na dziesięć młodych Polek i dziesięciu młodych Polaków przypada tylko dwanaścioro dzieci – sytuację Polski ratują rodziny, które są nastawione na wychowanie potomstwa. Każda z tych rodzin musi wiedzieć, że Rzeczpospolita stoi po jej stronie, a nie zrzuca na nią ciężary kryzysu. Rezerw finansowych należy szukać w środkach przeznaczanych na finansowanie partyjnych central, w obsłudze ministerstw, w odłożeniu drugorzędnych inwestycji, w zniesieniu ulg podatkowych dla użytkowników antykoncepcji, w rezygnacji z jakichkolwiek projektów finansowania laboratoriów in vitro, w konsekwentnym zniesieniu przywilejów emerytalnych funkcjonariuszy władzy kolaboracyjnej z czasów PRL (na przykład tzw. oficerów politycznych LWP).

Apelujemy do Pań i Panów Posłów! Stójcie po stronie tych, którzy chronią naszą przyszłość – po stronie rodzin wychowujących dzieci!

Dlatego też oczekujemy szybkiego wycofania się przez premiera Rządu RP z tych propozycji.

Zachęcamy do poparcia Apelu przez złożenie swojego podpisu.

Apel zostanie przekazany zarówno Premierowi Rządu jak również Prezydentowi, Marszałkom Sejmu i i Senatu oraz szefom klubów parlamentarnych.


PRZEŁAMAĆ DEKADENCJĘ

Publicyści piszą często, ze żyjemy w czasach najlepszych od 300 lat (Europa się integruje, na wakacje jeździmy do Egiptu, a historia się skończyła). Nastroju urzędowego samozadowolenia nie psuje nawet widmo likwidacji własnej waluty czy horrendalny wzrost zadłużenia.  Tym bardziej urzędowi optymiści nie chcą widzieć największego dramatu, z którym naprawdę powinniśmy się zmierzyć: katastrofy demograficznej. Od początku lat 90-tych, pokolenie dzieci nie zastępuje ilościowo pokolenia rodziców. Ostatnie roczniki są już o 40% mniej liczne od przeciętnego rocznika matek i ojców. W tym roku po raz pierwszy w historii kraju zgonów w Polsce było więcej niż urodzeń: bez wojny, w „czasach najlepszych od 300 lat”.

Musimy być w pełni świadomi konsekwencji. Społeczeństwa stare od młodych różnią się nawet bardziej zdolnościami rozwoju, niż tylko kosztami utrzymania. Społeczeństwo stare jest społeczeństwem konsumpcji, a nie postępu, pesymizmu, a nie przełamywania wyzwań. A tego, co oznacza dynamizm społeczny młodego społeczeństwa, doświadczyliśmy najbardziej w czasie rewolucji Solidarności.

U źródeł obecnego kryzysu jest przede wszystkim kryzys rodziny. Upowszechnianie się nowych modeli życia (związki nieformalne, „single”) ma skutki zarówno demograficzne, jak i w sferze świadomości społecznej. Rodzina nastawiona na wychowanie dzieci jest najlepszą szkołą solidarności i odpowiedzialności, patriotyzmu i tradycji. Społeczeństwo egoistyczne i konsumpcyjne politykę (troskę o przyszłość narodu) zastępuje postpolityką (mieszaniną żądzy karier, konsumpcyjnych roszczeń i negatywnych emocji wobec własnego państwa i innych Polaków). To zaś uniemożliwia wyłonienie rzeczywistego przywództwa narodowego, zdolnego do podjęcia i przełamania wyzwań. I tak błądzimy w labiryncie dekadencji.

Dekadencję pogłębia kryzys tożsamości katolickiej. Polska bez Ewangelii byłaby niczym. Nie wydobylibyśmy się jako naród z gąszczu plemion zachodniosłowiańskich, prawdopodobnie podzielilibyśmy los mieszkających na terenie dzisiejszych Niemiec słowiańskich pogan. Nie bylibyśmy państwem uczestniczącym w dziejach Europy, ani narodem zdolnym do obrony swej wolności w obliczu najazdów Mongołów i Turków w wiekach dawnych, a totalitarnych potęg – w czasach współczesnych. Przecież nie tylko współczesna historia polityczna Polski jest nie do pomyślenia bez bł. Jana Pawła II, bez niego trudno sobie wyobrazić świadomość narodową i społeczną współczesnych pokoleń Polaków.

Patrząc na kryzys – widzimy wyzwania, na które trzeba dać odpowiedź. Gdzie jest przyszłość? Przede wszystkim wśród rodzin chcących ciągle mieć dzieci. We wzmocnieniu życia chrześcijańskiego naszego narodu, przede wszystkim w wyłonieniu silnej, mającej kompetentnych rzeczników, opinii katolickiej. W odbudowaniu wiary w możliwość wyłonienia dobrego przywództwa narodowego.

Wszystko to wymaga zmian moralnych, ale również rozbicia barier instytucjonalnych, przede wszystkim chorego systemu partyjnej oligarchii, opartego na niesprawiedliwym prawie wyborczym i metodzie finansowania partyjnych central.

Polska ma źródła duchowej i społecznej siły, na których możemy budować. Nie mamy tylko czasu do stracenia.

Marian Piłka


PRZYŁĄCZ SIĘ

Cóż jest warte poparcie bez wsparcia?

Jeżeli marzy Ci się Polska budowana na zasadach cywilizacji życia i cywilizacji miłości to zacznij z nami rozbudowywać strukturę Prawicy Rzeczypospolitej i Ruchu Przełomu Narodowego, jeżeli nie możesz działać bezpośrednio to wesprzyj nas finansowo.

Darowizny można przesyłać na konto RPN z adnotacją – „Darowizna dla oddziału łódzkiego”

RUCH PRZEŁOMU NARODOWEGO
nr rachunku bankowego : 67 1020 1042 0000 8902 0185 8620 PKO BP

siedziba : Warszawa, 03-735 , ul. Ząbkowska 38 A
O darowiźnie powiadom nas e-mailem lub SMS-em.

ODWIEDZAJMY STRONĘ: www.marekjurek.pl


ZAPRASZAMY

WSZYSTKICH CZŁONKÓW I SYMPATYKÓW

na Spotkanie Opłatkowe

w sobotę 14.01.2012 r. O GODZ.16.00

do lokalu RPN, przy ul. SIENKIEWICZA 61A

(wejście od Pasażu Schillera w podwórze, lewa klatka, I piętro)



Wiarygodność

MARIAN PIŁKA

Nie zgadzałem się z większością argumentów wysuwanych przeciwko pisowskiemu marszowi niepodległości i suwerenności. Uważam bowiem iż manifestowanie przywiązania do niepodległego państwa polskiego w rocznicę stanu wojennego, ani nie przykrywa pamięci o tym tragicznym wydarzeniu, ani nie  też nie  przemilcza o odpowiedzialności jego twórców. Wprost przeciwnie demonstrowanie  niepodległościowych przekonań w tym dniu jest jak najbardziej właściwe i wymowne. Pokazuje bowiem ciągłość odpowiedzialności Polaków za to dobro, jakim jest wolność i suwerenne własne państwo. Nie podzielałem też przekonania, że nazwanie tej manifestacji Marszem Niepodległości jest swoistym naruszeniem "praw autorskich' organizatorów Marszu z 11 listopada br. Jestem bowiem zwolennikiem średniowiecznej koncepcji praw autorskich wedle której, idee należą do tych, którzy je wyznają, oczywiście wyznają poważnie. Rozumiejąc te poglądy ,zdecydowanie ich nie podzielałem. Szczególnie niesmaczne były argumenty tych, którzy podważali prawo Jarosława Kaczyńskiego do organizowania manifestacji w rocznice stanu wojennego ze względu na fakt, iż Kaczyński nie został internowany. Nawet, gdyby w ogóle nie działał  w opozycji, a jest to przecież rażąca nieprawda, to także miałby prawo troszczyć się o nasze wspólne dobro, jakim jest państwo polskie. Nie ma złych momentów do zamanifestowania przywiązania do wolności , a w dniu 13 grudnia taka manifestacja jest nie tylko złożeniem hołdu ofiarom tego stanu, ale także wypełnieniem  testamentu jego ofiar.

Nie znaczy to, że nie mam żadnych zastrzeżeń do Jarosława Kaczyńskiego i politycznego przesłania tego marszu. Marsz ten  zorganizowany prze z PIS pokazał zdolność organizacyjna tej partii, zasilanej, jak wszystkie partie parlamentarne budżetową dotacją, która w czasie ostatniej kadencji wyniosła 130mil. złotych. Bez względu, czy liczba uczestników była bliższa niższej szacowanej liczbie  uczestników - 3tyś, czy wyższej-10tyś, marsz pokazał nie tylko zdolności organizacyjne PISu, ale także  stał się donośnym wydarzeniem politycznym nagłaśniającym przesłanie tej partii. Przesłanie to w sensie werbalnym było skierowane przeciwko polityce europejskiej premiera Tuska, przeciwko jego zgodzie na ograniczenie polskiej suwerenności budżetowej, a zwłaszcza przeciwko "federacyjnym" koncepcjom przemodelowania Unii Europejskiej. Ten niepodległościowy ton tego przesłania miał zabrzmieć głośno i zabrzmiał. PIS chciał pokazać, że będzie bronił suwerenności Polski i , że jest spadkobiercą historycznego ruchu Solidarność.

Otóż to przesłanie adresowane do narodu miało na celu przekonanie, iż  partia ta jest jedynym rzecznikiem wolnościowych i niepodległościowych aspiracji polskiego narodu. W sposób znacznie jaśniejszy zaprezentował tą tezę wiceprezes PIS, Mariusz Kamiński w wypowiedzi dla Rzeczpospolitej z dnia 6 grudnia. Powiedział wprost; "podczas marszu PIS będzie przekonywał opinie publiczną, że jest jedyną  w kraju formacją, stojącą na straży suwerenności Polski". A zatem cel polityczny został zupełnie inaczej sformatowany, niż przesłanie werbalne płynące z tej manifestacji. Celem tym jest, według Kamińskiego, przekonanie Polaków, że PIS jest "jedyną' formacja niepodległościową. Stąd w komitecie honorowym nie znaleźli się przedstawiciele innych istotnych sił politycznych, nawet tych znajdujących się w parlamencie. Skład tego komitetu jest bowiem polityczna odpowiedzią na apel przedstawicieli Polski Solidarnej o współpracę przy zablokowaniu przeprowadzenia przez Sejm planów premiera Tuska.A przecież skuteczne przeciwstawienie się tym szkodliwym koncepcjom wymaga nie tylko szerszej niż PIS,  współpracy parlamentarnej, ale także oddziaływanie i na PSL, i na samą PO w celu powstrzymania polityki ograniczania polskiej suwerenności.  W przeciwnym razie będzie to polityka  przeciw skuteczna.To odrzucenie współpracy pokazuje bardzo dobitnie, iż ten "niepodległościowy" ton werbalnego przesłania Jarosława Kaczyńskiego ma bardzo partyjny charakter. Nie chodzi tu o skuteczność działania, ale o manifestację i związanie niepodległościowych przekonań i emocji z jedną tylko partia polityczną. A zatem nie jest działaniem na rzecz niepodległości, ale na rzecz zmanipulowania tych emocji i przekonań dla interesu partyjnego PISu

To bardzo poważne oskarżenie.  Ale oskarżenie, które ma podstawy nie tylko w wypowiedzi wiceprezesa Kamińskiego i w charakterze komitetu honorowego, ale w całej polityce Prawa i Sprawiedliwości.  Otóż niejednokrotnie werbalny przekaz tej partii w całkowity sposób miał się z jej polityką. Tak było zwłaszcza w latach 2005-2007 w czasie rządów tej partii. Otóż polityka rządowa tej partii była radykalnym zaprzeczeniem programu  wyborczego z roku 2005.  W tym roku PIS ogłosił swój program. W opracowaniu "Silna Polska w Europie' przedstawił swój program polityki europejskiej. Był on totalna krytyka traktatu konstytucyjnego i proponowanych  w nim zmian w ustroju Unii Europejskiej. Natomiast wynegocjowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktat lizboński, będący tylko kosmetyczną zmianą traktatu konstytucyjnego i zaakceptowany przez rząd Jarosława Kaczyńskiego, był totalnym przekreśleniem własnego programu. Bracia Kaczyńscy, nie tylko zaakceptowali, wcześniej odrzucane rozwiązania, ale jeszcze ogłosili tą zdradę własnego programu wielkim "sukcesem". Na nic się zdały zapisy programowe i hasła obrony suwerenności i podmiotowości Polski. Uznali bowiem, ze w ich interesie politycznym leży zgoda na traktat, który ubezwłasnowolnia nasz kraj w strukturach unijnych , pozbawiając go nieomal połowy siły własnego głosu w porównaniu z siłą głosu niemieckiego i kładzie podwaliny prawne pod niemiecka hegemonie w Europie. Tak dziś krytykowana niemiecka hegemonia jest możliwa tylko dzięki wprowadzeniu w życie traktatu lizbońskiego.  Bez wymuszania , przez Kaczyńskiego na posłach PISu głosowania za tym traktatem, nie byłoby dziś  niemieckiej  dominacji w Europie, bo PIS posiadał możliwość zablokowania tego traktatu. A bez zgody Polski , "Lizbona" nie weszłaby w życie.

Ale traktat lizboński to nie jedyna zdrada Kaczyńskich polskiego interesu. Jeszcze w czasie ostatniej kampanii wyborczej, Beata Szydło, wiceprezes tej partii, mianowana ekspertem ekonomicznym, twierdziła, że euro zostanie zaakceptowane za kilka lat. Wcześniej Jarosław Kaczyński mając w Sejmie wystarczająca ilość głosów do zablokowania zmian konstytucyjnych, koniecznych do wprowadzenia euro, zrezygnował z tej władzy na rzecz referendum, które w ówczesnych warunkach miałoby jednoznacznie pozytywny rezultat dla wprowadzenia wspólnej waluty. Kaczyński oświadczył, że nie będzie blokował zmian konstytucyjnych, jeżeli w referendum Polacy opowiedzą się za euro. Dlatego w przygotowanym przez PIS projekcie konstytucji wykreślono zapis o Radzie Polityki Pieniężnej, jedynym zapisie, który blokuje konstytucyjnie likwidację złotego. W praktyce chodziło mu tylko o skonsolidowanie po przegranych wyborach, własnego elektoratu wokół idei późniejszego wprowadzenia euro, a nie o jego zablokowanie . A zatem interes partyjny okazał się ważniejszy od interesu narodowego.

Program PISu z 2005 roku  miał charakter zdecydowanie prorodzinny i bronił wartości chrześcijańskich w życiu publicznym. Na przekór temu programowi, PIS w dyscyplinie głosował przeciwko poprawce o dużej uldze podatkowej. Zaś celowe działania kierownictwa PISu doprowadziły do utracenia konstytucyjnych poprawek o ochronie życia. Posłowie PISu pod wpływem "perswazji" przewodniczącego klubu, wycofali także swoje podpisy z pod projektu ustawy o zakazie pornografii. W polityce społeczno gospodarczej realizowany był program Polski liberalnej  wbrew własnym zapisom programowym. Zdrada tego programu wynikała z przekonania, iż programy partyjne nie są zobowiązaniem politycznym i moralnym, a jedynie instrumentem pozyskiwania wyborców. Dlatego wszelkie deklaracje Jarosława Kaczyńskiego, po  okresie jego rządów są zupełnie niewiarygodne. Słowa bowiem nie zapowiadają czynów, a wprost przeciwnie zapowiadają politykę sprzeczną z wygłaszanymi deklaracjami. Zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim, który mówi, iż ten kto dzieli prawicę , uderza w Polskie. To zdrada programu prawicowego dzieli prawicę i odpowiedzialny za ten podział jest ten, kto zdradził prawicowe idee.

Otóż w tym kontekście dochodzimy do kwestii  ograniczenia suwerenności państw członkowskich poprzez ograniczenie suwerenności budżetowej zaproponowanej na ostatnim posiedzeniu Rady Europejskiej i entuzjastycznie powitanych przez premiera i ministra spraw zagranicznych.. Te propozycje, pomimo proponowanego charakteru   porozumienia międzyrządowego, zmierzają w kierunku budowy Unii, jako państwa federalnego. W tej koncepcji Unia dyrygowana przez Niemcy ma przejąć większość  prerogatyw państw narodowych, stając się tym samym "superpaństwem", a państwa narodowe, jak wyraził się minister Sikorski mają zostać sprowadzone do roli amerykańskich stanów. W rzeczywistości,  amerykańskie stany są zupełnie suwerenne w kwestiach własnego budżetu, w przeciwieństwie do proponowanej unijnej kontroli budżetowej. Przenoszenie suwerenności państwowej z państw członkowskich na Unię  jest procesem stopniowym, ale konsekwentnym. Wprowadzenie euro, jak przyznał Romano Prodi, szef Komisji Europejskiej nie miało, żadnego ekonomicznego uzasadnienia, a jedynie realizowało koncepcję federalizacji Unii.   W ramach federalizacji zakłada  się o przenoszeniu innych prerogatyw państwowych na poziom unijny. Jarosław Kaczyński w czasie swego pobytu w Brukseli w 2007 roku wystąpił z projektem wspólnej europejskiej armii. Ten sam koncept zgłasza także obecnie. W ostatnim Gościu Niedzielnym nr 49 stwierdził: "Jesteśmy za Europą, która będzie posiadała własne, silne i sprawne siły zbrojne podlegające prezydentowi Unii Europejskiej. Dawałoby to Unii rzeczywistą pozycję światowego mocarstwa". Otóż ten program , specjalnie nie nagłaśniany, jest programem, któremu Kaczyński hołduje przynajmniej od 2007 roku. Stworzenie europejskiej armii, to kolejny etap federalizacji  Unii .  To faktyczna likwidacja suwerenności państwowej w zakresie bezpieczeństwa narodowego i przeniesienie jej na poziom unijny. To dalszy krok ku jej federalizacji poprzez przyznawanie jej nowych państwowych prerogatyw. Kaczyński postuluje, aby armia ta była dowodzona przez prezydenta Unii. Oznacza to , ze obecnemu przewodniczącemu Rady Europejskiej przyzna się rzeczywiste uprawnienia głowy państwa. A zatem stworzenie takiej instytucji zwieńczyłoby proces "upaństwowienia" Unii Europejskiej i tym samym redukcji państw członkowskich do rangi prowincji.  Pomysł stworzenia armii jest pomysłem znacznie dalej idącym w zakresie federalizacji Europy, niż nawet lansowany przez niemiecka hegemonię, i popierany przez obecny rząd projekt ograniczenia suwerenności budżetowej. Po za zmianami instytucjonalnymi , wspólna armia,  tworzy Unię, jako "światowe mocarstwo". W zasadniczy sposób podważałaby  to solidarność transatlantycką  i zdawała nasze bezpieczeństwo narodowe  na łaskę i niełaskę niemieckiej hegemonii. To nie Europa narodów, ani ojczyzn, to jedno mocarstwo rządzone z Berlina. To projekt nie tylko zupełnie nieodpowiedzialny, ale faktycznie likwidujący naszą niepodległość. Romano Prodi  powiedział w wywiadzie dla Financial Times, w kwietniu 1999 roku: "Dwoma filarami państwa narodowego są miecz i waluta; właśnie obaliliśmy jeden z tych filarów".  Jarosław Kaczyński natomiast postuluje obalenie drugiego filaru państwa narodowego. W płaszczyźnie koncepcji, pomysły Jarosława Kaczyńskiego są jeszcze bardziej niebezpieczne dla naszej suwerenności, niż to co proponuje  rząd. A zatem, jako naród znajdujemy się w dramatycznej sytuacji. Bowiem nie tylko rząd, ale i opozycja szermująca hasłami niepodległościowymi zmierza w tym samym kierunku Europy federalnej. PIS nie jest obrońca polskiej podmiotowości we współczesnym świecie, za jakiego się podaje. To wielka manipulacja. Za patriotyczną retoryka Kaczyńskiego kryje się konkurencyjna wobec rządowej, droga wyzbywania się niepodległości. Ta retoryka PISu jest tak samo wiarygodna, jak krytyka zmian w ustroju Unii zawarta w traktacie konstytucyjnym, czy polityka prorodzinna.  To jest tylko pozorowanie obrony suwerenności, po to aby zachować monopol partyjny  wśród prawicowej opinii publicznej i wykorzystać go, w przypadku zdobycia władzy, do  realizacji własnej, odmiennej od rządowej, koncepcji pozbawiania Polaków niepodległości. To, co różni PIS i PO, to nie zasadnicze różnice celów  politycznych, ale emocje i interesy partyjne.

Jarosław Kaczyński posiada dużą zdolność do mobilizacji społecznych nastrojów niezadowolenia. Obecny kryzys europejski, który niewątpliwie będzie bardzo dotkliwy i dla polskiego społeczeństwa, już budzi nastrój zniecierpliwienia i oburzenia w wielu grupach społecznych. Czteroletnia polityka zaniechań rządowych  i próba przerzucania kosztów kryzysu na społeczeństwo polskie  z pewnością spotka się z narastającym oporem. Ten opór Kaczyński chce wykorzystać do walki z rządem i do przejęcia władzy. Dla niego, ta manifestacja, w przeciwieństwie do zdecydowanej większości jej uczestników nie służyła zamanifestowaniu przywiązania do niepodległego państwa polskiego, ale do umocnienia, nadszarpniętego wyborami i wyrzuceniem środowiska Ziobry z PISu, przywództwa nad prawicowa opinia publiczną. Ale to przywództwo, gdyby przekształciło się we władzę państwową  byłoby podobnym zagrożeniem dla podmiotowości naszego narodu, jak rządy PO. Kaczyński bowiem nie jest politykiem  wiarygodnym, choć zręcznie maskującym swoje prawdziwe oblicze polityczne. Jest politykiem odpowiedzialnym za wprowadzenie traktatu lizbońskiego w życie, do walki ze skutkami którego mobilizuje dziś społeczeństwo w celu zdobycia władzy. Jest politykiem, dla którego nie istnieją zobowiązania społeczne, a tylko liczy się skuteczność w zdobyciu władzy. Jest politykiem który używa słów jedynie do maskowania czynów i zamiarów. Wiarygodność jest niezmiernie cenna wartością w życiu publicznym, choć dziś zupełnie niedocenianą zarówno przez polityków, jak i przez opinię publiczna. Ale pozwala ona bezbłędnie oceniać, nie słowa i deklarację, a czyny. I dlatego pozwala na unikniecie iluzji i rozczarowań. I dlatego patriotyczna opinia publiczna powinna strzec się przed  Kaczyńskim i jego  działaniami, bo one podobnie jak i on sam są zupełnie niewiarygodne.



OŚWIADCZENIE PRAWICY RZECZYPOSPOLITEJ W SPRAWI KONCEPCJI POWOŁANIA ARMII EUROPEJSKIEJ

Kryzys europejski jest wykorzystywany do forsowania różnorakich koncepcji "federacyjnych", mających na celu ograniczenie suwerenności państw Unii Europejskiej. W imieniu rządu, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaprezentował koncepcję ograniczenia suwerenności, poprzez wprowadzenie "unijnej", a w istocie, jak pokazuje przykład projektu budżetu Irlandii, niemieckiej kontroli i nadzoru budżetowego oraz polskiej partycypacji w ratowaniu projekty euro, bez prawa podejmowania decyzji. Jest to projekt prowadzący do faktycznej likwidacji suwerenności budżetowej i jako taki jest sprzeczny z polską konstytucją.

Niestety, także projekty ograniczenia polskiej suwerenności i przeniesienia jej na instytucje unijne zgłaszają także liderzy opozycji. Ostatnio, prezes PIS, Jarosław Kaczyński odnowił zgłaszany w czasie swoich rządów, projekt powołania armii europejskiej. W ostatnim Gościu Niedzielnym, prezes PIS mówi: "jesteśmy za Europą, która będzie posiadała własne, silne i sprawne siły zbrojne, podlegające prezydentowi Unii Europejskiej. Dawałoby to Unii rzeczywista pozycję światowego mocarstwa". Stworzenie armii europejskiej oznacza rezygnację z narodowej polityki obronnej, podważa NATO-wski system bezpieczeństwa Polski oraz prowadzi do przeniesienia suwerenności w zakresie bezpieczeństwa narodowego na poziom unijny. Taka koncepcja polityki bezpieczeństwa wymagałaby także nadanie prezydentowi Unii Europejskiej kompetencji "państwowych", bowiem obecna formuła przewodniczącego Rady Europejskiej, jest jedynie formułą koordynacyjną. Ten projekt podważa polską suwerenność, jest sprzeczny z konstytucją i nie mniej groźny dla naszego państwa, niż projekty rządowe.

Prawica Rzeczpospolitej w sposób stanowczy protestuje przeciwko tym wszystkim projektom ograniczania suwerenności i przenoszenia jej na poziom unijny. Opowiadamy się natomiast za współpracą suwerennych państw europejskich i poszanowaniem, przez instytucje unijne, Europy Ojczyzn.

(-) Marian Piłka

Wiceprezes
Prawicy Rzeczypospolitej


ZWYCIĘSTWO  BIAŁEJ FLAGI

 

Środowiska narodowe i nacjonalistyczne, zwłaszcza te, które organizowały Marsz Niepodległości, kwestionują moralne i polityczne prawo Jarosława Kaczyńskiego i PISu do organizowania 13 grudnia Marszu  Niepodległości i Solidarności. Swój sprzeciw motywują poparciem PISu dla ratyfikacji tego traktatu i osobistym udziałem Jarosława Kaczyńskiego w jego wynegocjowaniu. Traktat ten, nie tylko w ich wypowiedziach urasta do rangi symbolu polityki degradacji Polski. Został on oficjalnie podpisany 13 grudnia 2007 roku w Lizbonie. Natomiast Jarosław Kaczyński, podobnie jak i ostatnio wiceprezes PISu Mariusz Kamiński bronią tego traktatu uważając go za pomnik prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Czym zatem jest ten traktat i jak doszło do jego ratyfikacji?

Po upadku ratyfikacji traktatu konstytucyjnego, któremu PIS się zdecydowanie sprzeciwiał, czego wyrazem jest opracowanie programowe "Silna Polska w chrześcijańskiej Europie", Niemcy i Francja zabiegały o przygotowanie nowego, nieznacznie zmienionego traktatu. Bez zgody wszystkich członków Unii niemożliwe było  rozpoczęcie formalnych negocjacji. Prezydent Lech Kaczyński wyraził na to zgodę w czasie wizyty Angeli Merkel na Helu w kwietniu 2007. Zaś na czerwcowym szczycie w Brukseli został on wynegocjowany z udziałem polskiego prezydenta. Jak donosiły media, także Jarosław Kaczyński telefonicznie brał udział w negocjacjach. Prezydent Kaczyński wielokrotnie  podkreślał, że w tym traktacie osiągnął "wszystko" o co zabiegał, w tym wyłączenie Polski spod obligu stosowania Karty Praw Podstawowych. Uważał go za swój sukces i ostatecznie go ratyfikował.

Jakie zmiany wprowadza ten traktat? Przede wszystkim w preambule definiuje tożsamość Europy. Pomimo wielu protestów, w tym traktacie nie znalazło się żadne odniesienie do chrześcijaństwa. W ten sposób formalnie, dziedzictwo chrześcijańskiej Europy zostało zanegowane jako współtworzące tożsamość europejską. Wartości chrześcijańskie zostały wyrugowane z  unijnego porządku prawnego. W traktacie w katalogu wartości nie znalazły się także  prawa  rodziny, natomiast znalazł się koncept "orientacji seksualnych", jako  instrument umożliwiając ingerencję w politykę wewnętrzną państw członkowskich. Wbrew oficjalnym stwierdzeniom ten koncept znajdował się nie tylko w Karcie Praw Podstawowych, ale w samym tekście traktatu. Największe zmiany traktat lizboński wprowadzał w funkcjonowaniu Rady Europejskiej - najważniejszego decyzyjnego organu Unii. W traktacie nicejskim Polska, podobnie, jak Hiszpania posiadała 27 głosów, gdy Niemcy, Francja Włochy i Wlk. Brytania 29 głosów. Wartość polskiego głosu wynosiła 93% wartości głosu niemieckiego. Traktat lizboński uzależnił siłę głosu, od ludności poszczególnych państw. W ten sposób wartość polskiego głosu w stosunku do niemieckiego spadła do poziomu 48%. Ale nie to jeszcze było najważniejsze. W systemie nicejskim, praktycznie nie można było podejmować decyzji bez zgody Polski, to w systemie lizbońskim przy niemiecko-francuskiej zgodzie , polski głos był zbędny przy podejmowaniu decyzji. System podejmowania decyzji, wraz z ograniczeniem możliwości stosowania veta , stwarzał formalne podstawy niemiecko-francuskiej hegemoni w Unii. Ponadto traktat ustanawiał wspólną, wiążącą dla państw członkowskich, politykę zagraniczną Unii, bez wcześniejszego określenia jej charakteru. Ten zapis powodował, że Niemcy i Francja praktycznie byli w stanie podporządkować sobie politykę zagraniczna Unii, bez względu na interesy innych państw. Ten traktat prowadził do ubezwłasnowolnienia naszego państwa w strukturach unijnych i radykalnego ograniczenia naszej suwerenności.

Nie ulega wątpliwości, że ten traktat był największą klęska polskiej polityki zagranicznej od czasu upadku komunizmu i odzyskania niepodległości. Żaden traktat, ani żaden polityk polski od czasu rozbiorów nie zgodził się na przyznanie Niemcom tak wielkiej władzy i to kosztem międzynarodowej pozycji Rzeczpospolitej. Rzeczywiste znaczenie tego traktatu nie dotarło do opinii publicznej, ponieważ zarówno PIS, jak i PO oraz SLD i PSL nie były zainteresowane w debacie na jego temat i ujawnieniu jego prawdziwego charakteru. Prezydent Kaczyński i PIS ogłosiły go "sukcesem", a pozostałe partie akceptowały jego "europejski"  charakter.  W ten sposób praktycznie zablokowano publiczną debatę na jego temat. Dopiero obecnie wraz z kryzysem europejskim i ubezwłasnowolnieniem  Grecji, czy Włoch, do opinii publicznej powoli dociera świadomość rzeczywistego charakteru tego traktatu.

Jedynym środowiskiem, które starało się publicznie występować przeciwko traktatowi lizbońskiemu była Prawica Rzeczpospolitej. Już na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych na początku lipca 2007 roku Marek Jurek publicznie pytał minister Fotygę, czy ze strony polskiej delegacji były podejmowane wysiłki w celu wpisania wartości chrześcijańskich do preambuły określającej  aksjologię europejskiej  tożsamości. Minister stwierdziła, że żadne tego typu inicjatywy nie były podejmowane. Autor tego tekstu skoncentrował się na tym posiedzeniu Komisji na degradacji pozycji Polski w strukturach unijnych i stwierdził, że jedynym "sukcesem' tego traktatu było przejęcie przez braci Kaczyńskich przewodnictwa w partii Białe Flagi, terminu ukutego przez Jarosława Kaczyńskiego dla określenia  polityki rezygnacji  z walki o polskie interesy na płaszczyźnie międzynarodowej..

Afera gruntowa i rozwiązanie Sejmu zepchnęły sprawę traktatu na plan dalszy. Dopiero po wyborach Donald Tusk zadeklarował w swej gorliwości, że pragnie aby Polska pierwsza ratyfikowała ten układ. W tej sytuacji 11 grudnia Prawica Rzeczpospolitej wystąpiła z Deklaracją  W Sprawie Nowego Traktatu Unii Europejskiej. W Deklaracji tej sformułowano najważniejsze zarzuty  i wezwano do jego odrzucenia. Deklaracja też ustanawiała zasadę - "tyle wspólnych instytucji i kompetencji, ile wspólnych wartości i interesów', jako wytyczną dla polskiej polityki europejskiej.  Natomiast w artykule opublikowanym w Rzeczpospolitej w dniu 9 stycznia 2008 roku, Marek Jurek , uznając, że traktat ten należy odrzucić, zwrócił się do sił politycznych o odroczenie wszczynania procedury ratyfikującej do czasu ratyfikacji w Czechach, Wlk. Brytanii i Irlandii, najbardziej krytycznych państw wobec tego układu. Autor wskazywał, iż to wstrzymanie się z rozpoczęciem procedury ratyfikacyjnej ułatwi Polsce formułowanie własnych postulatów dotyczących polityki europejskiej. Jednocześnie wskazywał, że PIS ma wystarczającą ilość głosów ( ponad 154)  nieumożliwiających zablokowanie tej ratyfikacji. To wystąpienie, podobnie jak i wcześniejsza Deklaracja zapoczątkowała kampanię Prawicy Rzeczpospolitej na rzecz zablokowania tego traktatu. Prawica Rzeczpospolitej nie ograniczyła się do zajęcia stanowiska w tej kwestii, ale na miarę własnych możliwości, samotnie,  prowadziła intensywną ,kampanię przeciwko ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Na łamach Naszego Dziennika ukazało się szereg artykułów i wypowiedzi Marka Jurka i niżej podpisanego, ukazujących szkodliwy dla Polski charakter tego traktatu. Także w  wystąpieniach w radio "Maryja", Telewizji "Trwam" i sporadycznie w innych mediach  ( na przykład w  Dzienniku  Polskim)przedstawiciele Prawicy Rzeczpospolitej walczyli o zablokowanie tego traktatu. Intensywnie wykorzystywany był także internet. Samych wpisów dotyczących Lizbony, na blogu Marka Jurka jest 41.Sejmowa akceptacja  traktatu w maju tego roku nie zakończyła naszej batalii, choć nasze możliwości w wymienionych wcześniej mediach uległy radykalnemu ograniczeniu. Ta kampania, niezauważona przez wielu obserwatorów, nie korzystających z  Naszego Dziennika i związanych z nim mediów, wywołała jednak duży niepokój w PISie, który, głównie ze wyglądów wyborczych obawiał się utraty poparcia wyborców tradycyjnych Dlatego Jarosław Kaczyński  zgodził się, aby część  posłów jego partii głosowała przeciwko ustawie upoważniającej prezydenta do ratyfikacji.  W ten sposób chciał doprowadzić  i do ratyfikacji traktatu,  i do  zachowania wyborców tradycyjnych. Bez głosów PISu niemożliwa była bowiem ratyfikacja tego traktatu. PIS posiadał wystarczającą ilość posłów, aby go zablokować. Jednak Jarosław Kaczyński zdecydował, wbrew apelom Marka Jurka, zgodził się na przyśpieszoną ratyfikacji traktatu. Jednak debata , przede wszystkim na łamach Naszym Dziennika spowodowała, ze prezydent, aby nie stracić poparcia tradycyjnych wyborców,  zaczął grać traktatem  zwlekając  z jego ratyfikacją. W czerwcu 2008 roku,  w referendum , Irlandia odrzuciła traktat.  W sensie formalnym, akt ten powinien zakończyć procedury ratyfikacyjne, ponieważ prawo unijne wymagało jednomyślności wszystkich  państw do przyjęcia nowych traktatów. Tak było w przypadku traktatu konstytucyjnego, gdy referenda we Francji i Holandii odrzuciły traktat konstytucyjny. Natomiast w przypadku Irlandii, Niemcy i Francja, wbrew unijnej zasadzie równości wszystkich państw członkowskich, podjęły działania wymuszające na Irlandii powtórne referendum. Prezydent Kaczyński nie tylko nie stanął w obronie Irlandii, ale stwierdził w tej sytuacji, że ze strony Polski nie będzie problemów z rektyfikacją, jeżeli Irlandia w powtórnym referendum zgodzi się na ten traktat. W ten sposób polski prezydent wziął udział w kampanii moralnego szantażu , zmuszającego to państwo do przeprowadzenia powtórnego, upokarzającego go referendum. Ten precedens wymuszania powtórnego referendum, w praktyce pokazywał nowy charakter Unii, po wprowadzeniu traktatu lizbońskiego, w której nie będzie miejsca na równość państw, ani na solidarność europejską. Ten precedens , groźny dla przyszłej  pozycji mniejszych państw w Unii, nie zniechęcił prezydenta, który, po irlandzkiej akceptacji traktatu lizbońskiego, podpisał jego ratyfikację.Ta ratyfikacja stworzyła nową architekturę Unii Europejskiej. Przede wszystkim ustanowiła niemiecko-francuską hegemonię i radykalnie ograniczyła możliwości decyzyjne mniejszych państw. Zmniejszyła ilość decyzji podejmowanych jednomyślnie, a w przypadku sprzeciwu, Unia przetestowała  wystarczające,  pozaprawne możliwości dyscyplinowania jej członków, radykalnie ograniczając ich podmiotowość. Ustanowienie hegemoni niemiecko-francuskiej, złamało dotychczas obowiązującą zasadę solidarności europejskiej. Narzucanie decyzji rządowych Grecji czy Włochom możliwe jest tylko dzięki zapisom lizbońskim. Postępująca germanizacje Unii zawdzięczamy właśnie decyzjom wówczas podjętym. Ustanowiono prezydenta Unii i jej 'ministra spraw zagranicznych' oswajając obywateli państw unijnych ze strukturami, którym w przyszłości nada się bardziej państwowe kompetencję. Odrzucając wartości chrześcijańskie i prawa rodziny z katalogu unijnych wartości i wprowadzając koncept "orientacji seksualnych' uderzono w podstawy europejskiej tożsamości jakim jest Chrześcijaństwo. W ten sposób traktat pogłębił kryzys aksjologiczny naszego kontynentu. I  poprzez stworzenie instrumentów prawnych umożliwiających ingerowanie w wewnętrzną politykę państw członkowskich przez rozstrzygnięcia unijnych trybunałów,  tym samym umożliwił narzucanie narodom europejskim  rozwiązań ustrojowych  sprzecznych z ich przekonaniami. Traktat  w znacznej mierze ubezwłasnowolnił Polskę w strukturach unijnych, radykalnie ograniczając jej podmiotowość. Polska straciła prawie połowę siły swego głosu w porównaniu z siłą głosu niemieckiego, ale najistotniejsze, że straciła możliwość realnego wpływu na unijne decyzję. Ograniczenie podmiotowości państw członkowskich należy widzieć w perspektywie  budowy europejskiego superpaństwa rządzonego, za parawanem Komisji Europejskiej, z Berlina i Paryża. Obecny kryzys, ujawnił, także słabość Francji, która musi się godzić na dyktat Niemiec, a ustanowiony duumvirat niemiecko-francuski staje się fasadą hegemoni wyłącznie niemieckiej. Ten traktat jest wielkim zagrożeniem naszej wolności i podmiotowości i nic nie usprawiedliwia jego akceptacji. To wielka klęska naszego narodu, niestety w znacznej mierze, tak, jak w pierwszej połowie XVIII wieku stopniowa utrata niepodległości, niezauważona przez przeważającą część polskiej opinii publicznej.

Dziś w sytuacji kryzysu  europejskiego stajemy przed wyzwaniem dalszej  stopniowej utraty niepodległości i możliwości  zaprzepaszczenia szans gospodarczego rozwoju. Zaproponowany międzyrządowy traktat na szczycie w Marsylii zagraża tzw harmonizacją podatkową, ograniczeniem wolności europejskiego rynku , kontrolą naszego budżetu, a w przyszłości  najprawdopodobniej także "wspólną" polityka obronna , socjalną i przemysłową. Tym bardziej, ze już dziś niektórzy politycy polscy (Jarosław Kaczyński) proponują podważenie systemu NATO, poprzez stworzenie armii europejskiej.To wszystko prowadzi do likwidacji suwerenności państw europejskich. Zadeklarowany przez Donalda Tuska udział Polski w tym "międzyrządowym" układzie musi być zdecydowanie odrzucony.

Chrześcijańska koncepcja polityki zdecydowanie odrzuca zapominanie i rozmywanie odpowiedzialności za podejmowane w przeszłości decyzje. Jednak za najważniejsze uznaje współpracę różnych środowisk w przeciwdziałaniu obecnym i przyszłym zagrożeniom. Dlatego  dziś najważniejszym zadaniem jest współpraca wszystkich środowisk opowiadających się przeciwko postępującej likwidacji naszej suwerenności, bez względu na podejmowane w przeszłości decyzje i zachowania. Porozumienie w tej sprawie jest wymogiem racji stanu, a każde partyjne rozgrywanie  obecnego zagrożenia jest przejawem niedojrzałości i nieodpowiedzialności. Jesteśmy w stanie powstrzymać ten marsz ku samounicestwieniu naszej suwerenności we wspólnym solidarnym działaniu. I dlatego parlamentarne partie sprzeciwiając się degradacji Polski, powinny zapoczątkować konsolidacje na rzecz odrzucenia  tego zagrożenia. Czas polityki Białej Flagi powinien dobiec kresu.

 

Marian Piłka

 
«PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie»

Strona 1 z 28